prawda czy fałsz?

Błędy prezentacji: prawda czy fałsz? Improwizuj!

Błędy prezentacji: prawda czy fałsz? Improwizuj!

Improwizuj

Prawda czy fałsz?

Czy warto improwizować? Czy można wyjść na scenę i powiedzieć sobie: „No dobrze, nie wiem, co mam powiedzieć, ale jakoś zacznę, a potem to już jakość pójdzie”? Pewnie i można, tylko czy wartość takiej improwizacji będzie większa niż odpuszczenie sobie prezentacji? Tak. A czy wartość takiej improwizacji będzie większa, niż wartość słabo nawet, ale przygotowanej prezentacji?

Spróbuję zadać pytanie nieco inaczej, żeby znowu zmienić Ci punkt postrzegania prezentacji: czym chcesz improwizować? Które narzędzia w przemawianiu nadają się do użycia podczas improwizacji, a które warto zostawić w spokoju?

Merytoryka i treść prezentacji

Absolutnie nie do ruszenia. Tu nie ma miejsca na improwizację, na strzelanie i zgadywanie, na używanie sformułowań, których nie jesteś pewny. Nie ma zupełnie nic dziwnego w tym, że nawet ekspert czegoś nie wie, albo że musi sprawdzić. Nawet podczas prezentacji.

Oczywiście, jeśli nie jesteś przygotowany merytorycznie do przemówienia, nie ma żadnego usprawiedliwienia. Bardzo rzadko zdarza się, że wchodzisz na scenę wbrew własnej woli, poinformowany o tym przed chwilą, albo że będziesz mówił na temat, o którym absolutnie nie masz pojęcia. Zazwyczaj brak przygotowania wynika z jednego, ale to bardzo ważnego powodu: nie przygotowałeś się.

Warto też pamiętać, że w środowisku mówców profesjonalnych funkcjonuje proste, ale wiele mówiące powiedzenie:

Winny jest zawsze mówca

Historie

Historie są podstawowym narzędziem przekazu idei. Cokolwiek chcesz powiedzieć i jakiegokolwiek efektu nie chciałbyś uzyskać, histora jest po to, żeby udało Ci się to zrobić. A przy okazji, dzieki temu, że za każdym razem historię można opowiedzieć nieco inaczej, improwizowanie w historii wygląda bardziej naturalnie, niż improwizowanie w excelu.

Historie są też idealnym miejscem na połączenie przyjemnego z pożytecznym. Pożytecznym jest używanie VAKS: Visual, Audio, Kinestetic, Smell, czyli komunikatów działających na wzrok, słuch, szeroko rozumiane zmysły dotyku i węch. W ten sposób możesz dotrzeć do każdego typu odbiorcy, zarówno tego, który potrzebuje sobie wyobrazić obraz, jak i tego, który do zapamiętania potrzebuje słów, skojarzenia z zapachem albo z ruchem.

Przyjemnym zaś jest fakt, że ponieważ polecam opowiadanie własnych historii, nawet jeśli zapomnisz w nich, co masz powiedzieć następnego, zawsze możesz wejść w „opisy przyrody”. W końcu to Twoja historia, byłeś tam, wiesz, jak wyglądało otoczenie, co się działo, kto był obok, jaka była temperatura/pogoda i tak dalej.

Struktury

Jedną z największych zalet dynamiki prezentacji publicznych, dla mnie przynajmniej, jest fakt, że tę samą historię można opowiedzieć na wiele sposobów. Co więcej, to, że rozpoczynam w określony sposób, wcale nie oznacza, że muszę skończyć tak, jak zaplanowałem.

Ale widownia kocha uporządkowanie. Widownia nie kocha niespodzianek. Jeśli ktokolwiek próbuje Ci wmówić coś innego, zapamiętaj proszę:

Widownia kocha tylko te niespodzianki, które kocha.

Inaczej mówiąc, masz dwa rewelacyjne narzędzia do dyspozycji: z jednej strony struktury, z drugiej strony treść. Struktury pozwalają widowni czuć się pewnie; wiedzą, że są w rękach profesjonalisty i nic nieoczekiwanego i jednocześnie niebezpiecznego się nie stanie. Niebezpiecznego nie fizycznie, ale niebezpiecznego dla jakości prezentacji.

Treść z kolei pozwala poczuć dreszczyk emocji, oczekiwania, napięcia: za moment dowiem się czegoś, czego jeszcze nie wiem (i co będzie dla mnie wartościowe!). Za moment mój świat się zmieni, przenicuje na drugą stronę, otworzą się przede mną nowe horyzonty. A przynajmniej będzie śmiesznie.

Improwizując treść, zapewniasz te emocje swojej widowni. Teraz jeszcze czas zadbać o pewność. Znajać struktury prezentacji i historii, możesz poprowadzić widownię za rękę w nieznane tak, jakbyś był tam stałym bywalcem.

Co, jeśli się nie przygotowujesz do prezentacji, pewnie jest prawdą…

Środki wyrazu

Wiele razy już słyszałem zarzut w stosunku do Toastmasters, że jest to organizacja, w której mowy mają charakter nieledwie teatralny, a na pewno mocno przesadzony. Wyjaśnijmy sobie tę kwestię raz, a solidnie, przyda się to w każdym miejscu, w którym będę Cię zachęcał do zapisania się do Toastmasters.

Ideą klubów Toastmasters jest stworzenie środowiska, w którym można rozwijać się jako mówca. Co oznacza ni mniej ni więcej, że można eksperymentować zarówno z treścią, jak i ze środkami wyrazu. Jedynym problemem, jaki widzę, jest ten, że gościom w klubie nie tłumaczy się tej idei dostatecznie jasno. Efektem jest wyjście z klubu z mocnym postanowieniem, że jesli tego tam uczą, to ja tam już nie wrócę.

W Toastmasters z przemawiania niczego nikt nie uczy, uczymy się sami, podpatrując innych. Albo inaczej – nie ma autorytetów, guru i ekspertów. Każdy, kto wychodzi na scenę, ma prawo do takiego stylu przemawiania, jaki mu się podoba. A widownia daje mu (pisemną!) informację zwrotną, czy to działa, czy nie.

Przesadzanie, zarówno z treścią, jak i ze środkami wyrazu, oznacza jedynie to, że poszerzasz swoją strefę komfortu, wiedząc jednocześnie, czy jest to skuteczne dla widowni, czy nie. Jeśli jest, czemu nie używać. Jeśli przesadziłeś, przynajmniej wiesz, że nie zrobisz tego przed zarządem. A jeśli nie dokręciłeś śruby, byłeś nijaki i miałki, też usłyszysz, że może jednak powinieneś nieco bliżej bandy, skoro jeszcze po niej nie umiesz.

A wracając do realnego świata: umiejętności nabyte w Toastmasters, jeśli podejdziemy do tematu poważnie, dadzą Ci nie tyle amplitudę, co pełną gamę środków wyrazu. Inaczej mówiąc, nauczysz się nie tyle przemawiać bardzo teatralnie, co przemawiać teatralnie, biznesowo, reklamowo, radiowo, politycznie, okazyjnie, dyskusyjnie i tak dalej, i tak dalej.

Mając te umiejętności, możesz improwizować ich wykorzystanie. Bazując na tej samej treści, na tych samych historiach, możesz je opowiedzieć w różny, często odległy od siebie stylistycznie sposób. A widownia uwielbia zróżnicowanie o dużej skali, dzięki czemu ma motywację do dalszego słuchania.

Werdykt:

Nie improwizuj. A jeśli musisz improwizować, wiedz, czym masz improwizować. I najlepiej przećwicz to w Toastmasters. Starannie przygotuj treść, wybierz odpowiednie historie i struktury, dorzuć szczyptę przesady w środkach wyrazu, zamieszaj – i gotowe.

 

 

Leave a Reply