publiczność^

Publiczność ^ (publiczność do potęgi): pytanie pierwsze. Jak czuć się swobodnie na scenie.

Publiczność ^ (publiczność do potęgi): pytanie pierwsze. Jak czuć się swobodnie na scenie.

Różne trudne pytania.

Przed webinarem 17 grudnia 2013 zapytałem Was, jakie pytanie uważacie za najważniejsze, jesli chodzi o prezentacje publiczne. Pytanie dokładnie brzmiało tak

Jakbym tak zapytał, jakie jest jedno najważniejsze pytanie, które chcielibyście zadać, związane z prezentacjami publicznymi, z przemawianiem, co by to było? Wpisujcie proszę pytania w komentarzach pod spodem, a to, które dostanie najwięcej polubień (SENSOWNE i nieobraźliwe), trafi do mojej książki. Z nazwiskiem autora, jeśli taka będzie jego wola. Zamierzam skończyć pisać w piątek, więc do piątku rano poproszę.

Oto pierwsze z pytań

Jerzy Gajewski

Co i jak zmienić w sobie żeby czuć się w trakcie wystąpienia jak w rozmowie z dobrym znajomym, oczywiście poza olbrzymią praktyką?

Pozwolę sobie zacząć odpowiedź na to pytanie nieco coachingowo: a po co chcesz się czuć w trakcie wystąpienia jak w rozmowie z dobrym znajomym? Dlaczego chcesz się tak czuć? Co da mówcy, oczywiście poza poczuciem pewności siebie (zwodniczym zresztą) i komfortu, poczucie, że mówimy do znajomych?

Nie zrozum mnie źle: na początku kariery takie poczucie jest bardzo przydatne, choćby po to, żeby uniknąć zbyt dużego stresu. Zbyt duży stres, strach, paraliżuje, jeśli nie wiemy, jak go użyć. Każdy z nas potrafi wyczuć różnicę pomiędzy mówieniem do trzech osób, które znamy a do pięciuset, które widzimy pierwszy raz w życiu. Ale…

Poczucie pewności siebie jest zwodnicze. Teoretycznie daje Ci możliwość lepszego przekazania myśli, łatwiejszego wypowiadania się, większego luzu na scenie, prawda? Wyobraź sobie, że strach i stres są drugą stroną tej samej, fałszywej monety – teoretycznie powodują, że trudniej jest przekazać myśli, trudniej się wypowiadać, mniej masz luzu i swobody na scenie, prawda?

W praktyce Twoje samopoczucie na scenie nie powinno być warunkowane Twoim odbiorem publiczności. Koniec, kropka. Zarówno strach jak i pewność ograniczają, ale nie podczas prezentacji – a podczas jej przygotowania. Strach podpowiada, że i tak nie damy rady, w związku z czym nie przygotowujemy się tak dobrze, jak byśmy mogli. Pewność podpowiada, że nie ma się czego bać, w związku z czym nie przygotowujemy się tak dobrze, jak byśmy mogli.

W tym miejscu pewnie można pomyśleć: „Moment, Jerzy, kto Ci powiedział, że się nie przygotowuję? Przygotowuję się najlepiej, jak umiem, a i tak się boję i panikuję na scenie!”. Na moich warsztatach pojawiają się osoby, które są przygotowane niemal perfekcyjnie. Problem polega na tym że, jak w starym dowcipie o Turkach, przychodzą z nożami na strzelaninę. Innymi słowy – są idealnie przygotowani, ale nie do tego, co ich czeka.

Teraz – pytanie jest niezwykle mądrze postawione – co i jak zmienić w sobie, żeby czuć się w trakcie wystąpienia jak w rozmowie z dobrym znajomym. Odpowiedź brzmi – nie chcę, żebyś czuł się w prezentacji jak w rozmowie z dobrym znajomym. Chcę, żebyś czuł, że masz im do przekazania coś wartościowego. Chcę, żebyś wiedział, że to co mówisz, jest dla nich ważne. Żeby słuchali Ciebie, ale słyszeli własne słowa, płynące i z serca i z rozumu. I żebyś był przygotowany na to, że w ten sposób zmieniasz ich świat.

Wtedy zarówno pewność siebie jak i strach, zarówno stres jak i mówienie jak do znajomych – nie będą miały żadnego znaczenia.

Leave a Reply