publiczność^

Publiczność ^ (publiczność do potęgi): pytanie drugie. O kupowaniu.

Publiczność ^ (publiczność do potęgi): pytanie drugie. O kupowaniu.

Różne trudne pytania.

Przed webinarem 17 grudnia 2013 zapytałem Was, jakie pytanie uważacie za najważniejsze, jesli chodzi o prezentacje publiczne. Pytanie dokładnie brzmiało tak

Jakbym tak zapytał, jakie jest jedno najważniejsze pytanie, które chcielibyście zadać, związane z prezentacjami publicznymi, z przemawianiem, co by to było? Wpisujcie proszę pytania w komentarzach pod spodem, a to, które dostanie najwięcej polubień (SENSOWNE i nieobraźliwe), trafi do mojej książki. Z nazwiskiem autora, jeśli taka będzie jego wola. Zamierzam skończyć pisać w piątek, więc do piątku rano poproszę.

Oto drugie z pytań

Natalia Ponikowska

Jak sprawić by odbiorcy aż do końca chcieli nas słuchać, by „nas kupili”?

Ciekawe pytanie. Co to znaczy bowiem „by odbiorcy chcieli słuchać nas aż do końca”? Czyjego końca? Niebezpiecznie jest zakładać, że odbiorcy słuchać nas nie chcą – na pewno chcą, z pewnością nie przyszli na spotkanie z nami z obowiązku (chyba że to szkoła lub inna instytucja ucisku formalnego) i bardzo im się chce nas słuchać. A przynajmniej przyszli tam z nadzieją, że to, co powie prelegent, jest warte wysłuchania.

Spróbuję odpowiedzieć na to pytanie, zadają pytanie odwrócone: Jak sprawić, żeby odbiorcy nie chcieli nas kupić?

Jest kilka w miarę sprawdzonych sposobów – trzeba ich poobrażać, trzeba być totalnie niedostosowanym do okazji, wykazać się elementarnym brakiem kultury i taktu. Wszystkie te narzędzia jednak są poza zasięgiem przeciętnego czytelnika tego blogu, prawda, Natalio? Trzeba więc wybrać jakieś bardziej subtelne środki.

Metody są trzy, żadna nie jest tą najlepszą, wszystkie warto stosować.

CUC

Clarity, Uniqueness i Connection, Jasność przekazu, Unikatowość przekazu i Więź z widownią. Trzy elementy dobrej prezentacji, które dbają o to, żeby nasza widownia zrozumiała przekaz, zapamiętała go i uznała, że jest dla niej wartościowy. Obecność wszystkich tych elementów nie gwarantuje sukcesu, ale brak któregokolwiek zamyka nam drogę do widowni. 

Więcej o CUC znajdziesz w książce „Struktury^”

4Results

Kolejne narzędzie, którego można użyć jeszcze podczas projektowania prezentacji albo już bezpośrednio na scenie. Zakłada istnienie 4 obszarów, w których Twoja widownia oczekuje zmian. Przykład – energia. Widownia chce po Twojej prezentacji być co najmniej na tym samym poziomie energetycznym, co przed prezentacją. Innymi słowy, nie chce się zmęczyć słuchaniem Ciebie.

Za każdym razem, kiedy będziesz siedzieć na prezentacji, podczas której prelegent będzie powoli, stopniowo ale metodycznie wysysał z Ciebie siły życiowe – przypomnij sobie o tym wpisie. I przekieruj go do książki „Showtime^”

Budowanie wiarygodności, autentyczności i bycia sobą

Jedna z najgorszych rad, jakie kiedykolwiek usłyszałem, brzmiała tak: „Po prostu bądź sobą”. Spróbowałem. Raz Wyszedłem na scenę i zachowywałem się tak, jak zachowywałem się na codzień. Jak myślisz, czy widownia mnie pokochała?

Bycie „kupionym” przez publiczność wymaga tych trzech elementów. Po pierwsze wiarygodności, bycia ekspertem, podawania źródeł albo przynajnmiej udowodnienia, że się wie, co się mówi. W dobie google i smartfonów zdemaskowanie blefującego mówcy trwa kilka minut. Wystarczy jedna osoba, która podniesie rękę i „skoryguje” naszą wypowiedź i już nasza wiarygodność spada.

Po drugie – autentyczność. Spójność tego, co robimy z tym, co czujemy z tym, o czym mówimy. Dla mnie papierkiem lakmusowym są trenerzy, którzy z zawodu są trenerami. Rewelacyjni w przekazywaniu wiedzy, nie są jednak ekspertami w danej dziedzinie. Jako mówca profesjonalny też czasami czuję się niespójny, kiedy przychodzi mi mówić o produkcie Klienta, inspirować jego ludzi a brakuje mi do tego wiedzy. Niespójność tę wyrównuję przygotowaniem. Wiele moich mów dla klientów korporacyjnych powstawało w ciągu prawie 10 dni roboczych. Niedużo? 80 godzin pracy nad tekstem, zrozumieniem tego, co mówię, uzgodnieniu, że nie mówię tego, z czym się nie zgadzam albo czego nie czuję, to gigantyczna praca. Ale działa.

No i wreszcie bycie sobą. Kłania się nam strefa komfortu, bowiem rada „Bądź sobą”, potraktowana dosłownie, oznacza niewychodzenie na scene ze strefy komfotru. A to oznacza z kolei robienie na scenie rzeczy, które są Ci bliskie, a niekoniecznie robienie rzeczy na scenie skutecznych.

Moja rada brzmi: bądź sobą. I pamiętaj,że im więcej rzeczy będziesz robić spoza strefy komfortu, tym bogatsze i bardziej wartościowe owo bycie sobą będzie dla Twojej widowni. A wtedy, zapewne, kupią Cię bez zastrzeżeń.

Leave a Reply