prawda czy fałsz?

Błędy prezentacji: prawda czy fałsz? Reaguj reaktywnie.

Błędy prezentacji: prawda czy fałsz? Reaguj reaktywnie.

Reaguj reaktywnie

Prawda czy fałsz?

Nerwowość. Sucho w ustach. Ciężko zapamiętać tekst, ciężko zapamiętać, co jest na następnym slajdzie. W dodatku ten facet w drugim rzędzie ma minę, jakby chciał zabić, a z tyłu jakaś para cały czas komentuje. Cichutko, ale przeszkadzając. No i kilka osób pracowicie stuka smsy albo maile; myślą, że nie widzę, ale ja widzę.

Co zrobić w takiej sytuacji? Co zrobić w sytuacji, kiedy sytuacja wymyka się spod kontroli, może nie krytycznie – nikt jeszcze nie wyszedł, ale prezentacja idzie ewidentnie w złą stronę.

Instynkt podpowiada kilka rzeczy. Najprostsza to zwiększenie głośności. Przychodzi nam to niemal naturalnie, jest najszybciej działającym środkiem zaradczym na „nieprawidłowe” reakcje publiczności i działa. Krótkotrwale, ale działa.

Można również ukierunkować ową głośność w stronę osób, które zachowują się nie tak, jakbyśmy chcieli. Pozawerbalny przekaz mówi: „widzę, co robicie, przestańcie”. W dodatku koncentrujesz uwagę publiczności na tych osobach, co, teoretycznie przynajmniej, powinno wywrzeć dodatkową presję.

Innym typem reakcji jest cisza. Przerwanie wywodu działa trochę jak zimny prysznic, trochę jak zagranie autorytetem. Cisza oznacza „skupcie się, za moment powiem coś ważnego”. Jasne, są osoby, na które to nie zadziała, bo są za bardzo pochłonięte sobą i tym, co w danym momencie robią. Mój syn na przykład w ogóle nie reaguje na ciszę. Dla niego jest to okres, w którym może dalej robić to, co robił i nie zwracać uwagi na otoczenie. Bycie pięciolatkiem ma swoje prawa.

To tyle, jeśli chodzi o instynkt. Czy któraś z tych reakcji jest Ci znajoma? Albo pozwól, że zapytam inaczej – czy będąc słuchaczem, byłeś też świadkiem takiej reakcji? Jak ona działa na Ciebie?

„Nie reaguj na widownię” oryginalnie powstało jako odpowiedź na pytanie podczas webinaru. Pytanie, jak reagować na reakcje widowni, miało w podtytule klasyczny strach przed ludźmi, którzy zadają nieodpowiednie pytania, w nieodpowiednim momencie i w sposób nieprzystający do sytuacji. Jak poradzić sobie z takimi słuchaczami? Reagować na nich czy nie?

W 2006 roku miałem okazję brać udział w szkoleniu z prezentacji. Jak większość korporacyjnych szkoleń, to też miało standardowy format: temat, np. jak zacząć prezentację, Państwo będą uprzejmi opracować temat w grupach, Państwo będą uprzejmi zaprezentować opracowanie na flipcharcie. Powtarzać, aż skończą się tematy.

Rzeczy, które mówiłem podczas tego szkolenia jako prawdy objawione są albo tak trywialne, że się czerwienię na samą myśl o nich, albo tak dalekie od rozwiązań skutecznych, że się czerwienię na samą myśl o nich.

Wracając do wątku – najlepsze szkolenia z prezentacji publicznych moim zdaniem to takie, które dadzą Ci do ręki nie tylko podstawowe, sprawdzone, eksperckie narzędzia, ale takie, które zmienią Twój sposób patrzenia na to, co się dzieje na scenie i naokoło niej. Naokoło sceny nie tylko fizycznie, ale również czasowo (przed prezentacją i po niej) i np. emocjonalnie.

Tak więc moja odpowiedź na pytanie, czy reagować na przeszkadzaczy jest następująca:

Nie.

Należy tak zaprojektować prezentację, żeby przeszkadzacze się nie pojawili.

Należy tak zaprojektować prezentację, żeby przeszkadzacze zostali uciszeni przez innych słuchaczy, a nie przez Ciebie.

Należy tak zaprojektować prezentację, żeby merytoryczne pytania, które się pojawią, były pytaniami, na które jesteś przygotowany.

W ten sposób praca nad jakością prezentacji jednocześnie zaowocuje tym, że nie będziesz musiał tej pracy poświęcać na przeszkadzaczy i brak zainteresowania widowni.

Werdykt:

Zdecydowanie nie. Rekacje spontaniczne i nieprzygotowane to to, co może zepsuć jakość Twojej prezentacji. Pozostałe reakcje na to co się dzieje lub może stać, zaprojektowane, sprawdzone – jak najbardziej. W końcu możesz nie wiedzieć, czy widownia odpowie na Twoje pytanie „tak”, „nie” czy „nie wiem”, ale wiesz już, że wybierze jedną z tych trzech opcji, prawda?

 

 

Leave a Reply