Toastmasters

Jak zrobić 6 mów w dwa tygodnie (i dlaczego warto)

Się zasugerowałem. A dokładnie to się zasugerowałem wpisem na facebooku, o tym:

wpis-Mateusza

 

 

 

 

 

 

 

 

Dlatego postanowiłem napisać troszeczkę o tym, dlaczego i jak warto zrobić sześć mów i wziąć udział w konkursie. Nie, żebym uważał, że konkurs Toastmasters to coś najlepszego na świecie i jedno z najlepszych narzędzi w rozwoju mówcy. Skądże. Nie.

Do tego dorzucam na samym dole artykułu templatkę excela, w której rozpisałem optymalną (według mnie) ścieżkę robienia Competent Communicator i Competent Leader. Ścieżka ta zakłada używanie tylko CC i CL co, rzecz jasna, samo w sobie jest błędęm. Ale o tym za chwilę. Zacznijmy od małego wyjaśnienia, dlaczego warto w Toastmasters robić mowy szybko.

Spotkacie się na pewno z wieloma opiniami, które mówią, że robienie mów szybko (na przykład co tydzień) nie ma sensu. Jest robieniem na ilość, a nie na jakość. Nie wnosi wartości edukacyjnej i, zasadniczo, jest dla ludzi z przerostem ego. A takich w Toastmasters nie chcemy, choćby dlatego, że zabierając miejsce na scenie i ścigając się w ilości mów, zabierają miejsce innym, prawda?

No to popolemizujmy

  1. Robienie CC szybko to robienie na ilość, nie na jakość. Jeden z najmniej logicznych argumentów ever. Od kiedy tempo robienia czegoś ma związek z jakością? Ano od początku, jeżeli od początku stawia się tylko na ilość, a nie na jakość. Ideą Toastmasters jest nauczenie się przemawiania i przywództwa, sam proces uczenia się powinien mieć wbudowane mechanizmy gwarantujące jakość. To, że Twój proces może wyglądać tak: stworzenie mowy – wygłoszenie mowy – feedback – koniec, nie oznacza, że tak to wygląda dla każdego. Dobry proces powinien wyglądać tak: stworzenie mowy – przećwiczenie mowy – wygłoszenie mowy – feedback – praca z feedbackiem przy tworzeniu kolejnej mowy. A żeby było ciekawie, to nie jest optymalny proces, bo można jeszcze lepiej, bez zbytniego zwiększania nakładu pracy! 🙂
  2. Robiąc CC szybko niczego się nie nauczysz. Jeżeli myślimy o procesie nauki jako o procesie zdobywania wiedzy, to może czas zredefiniować sobie cele bycia w Toastmasters. Dlaczego? W Toastmasters jesteśmy z różnych powodów – Fun, Friends, FLearning, ale pewnie znalazłoby się parę innych. Dla mnie uczenie się w Toastmasters to proces zdobywania umiejętności i zamieniania ich w nawyki. Tak, żebym mógł ich używać na poziomie nieświadomym, albo żebym potrafił je świadomie włączać i wyłączać. Zarówno ścieżka CC jak i CL oferują nam możliwość pracy nad wieloma pożytecznymi nawykami, ale (i to całkiem spore ale) jeśli założymy, że chcemy te nawyki wykształcić, przetestować i używać ich codziennie, to jak często powinniśmy trenować? Inaczej mówiąc, jeśli chodzimy na aikido, to czy raz  w miesiącu wystarczy, żeby potrafić skutecznie i odruchowo obronić się w sytuacji zagrożenia? Więcej o tym za moment.
  3. Mówiąc często zabierasz innym miejsce na scenie. No tak, to jest jakiś argument. Toastmasters daje nam przyjacielską i bezpieczną atmosferę do nauki przemawiania i przywództwa, osobniki z rozwiniętym poczuciem rywalizacji mogą peszyć ludzi, którzy trafiają do Toastmasters, żeby zaczynać swoją przygodę z walką ze strachem, tremą i poczuciem niskiej wartości. Też tam byłem i patrzyłem na Adama, który miał prawie dwadzieścia mów, kiedy ja pierwszy raz wszedłem na scenę. Bycie informatykiem nie pomagało mi podnosić poczucia własnej wartości, wprost przeciwnie, szeptało do ucha różne słabe i nieciekawe rzeczy. Ale to zadaniem VP EDU i całego zarządu klubowego jest zarządzanie spotkaniami. Jeśli na scenie zbyt często staje Ktoś, to może dlatego, że Nikt inny nie chce? A może warto zachęcić? Poinformowac, że Ktoś robi świetną robotę i warto pójść w jego ślady? Dać Nikta Ktosiowi jako mentee w procesie mentorskim, niech pokaże, jak się to robi? Powtarzam to jak mantrę, ale warto: Toastmasters przygotowuje nas do mówienia poza Toastmasters, tworzenie ciepłej, kołderkowej atmosfery w klubie prowadzi do wypalenia ludzi, którzy kończą CC i nie mają nikogo, kto by ich popychał do przodu. Widziałem to zbyt wiele razy.
  4. Szybkie CC jest dla ludzi z za dużym ego. W mojej krótkiej karierze Toastmasters było mi dane poznać wielu cudownych ludzi z wielu różnych klubów, miast, krajów i kontynentów.  Poznałem też rewelacyjną definicję ego: wielkość ego definiuje to, jak szybko się rozwijasz indywidualnie, niewielkość ego – jak wiele z tego rozwoju możesz i potrafisz dać innym. Osoby z wielkim ego w Toastmasters bardzo szybko uczą się, że żeby osiągnąć cokolwiek na scenie, trzeba poza sceną ego chować do kieszeni. Osoby z niewielkim ego w Toastmasters bardzo szybko się nie uczą. Dla mnie ideą nauki w Toastmasters jest uczenie się od innych tego, co mogą nam pokazać dobrego, a nie tego wszystkiego, co pokazują. To też warto powiedzieć, zarówno tym, którzy mają duże ego, jak i tym, którzy ludzi z dużym ego nie lubią, nie tolerują albo mieć w klubie nie chcą.

Reasumując, według mnie warto jest robić mowy możliwie szybko, zakładając jednak, że monitorujemy też jakość procesu. Wtedy mamy możliwość „wkładania” feedbacku w kolejne mowy i nauczenia się skutecznego przemawiania wiele, wiele szybciej. No to ciach, kilka kroków na to, jak dobrze zrobić 6 mów w dwa tygodnie! 🙂

  1. Używaj jednej i tej samej mowy do kilku projektów. A tak! Zwłaszcza przed konkursem. Zwłaszcza mowy konkursowej! Napisanie jednej mowy na konkurs i wygłoszenie jej kilka razy jako różny projekt pozwala po pierwsze przećwiczyć ją porządnie, po drugie dostać feedback, po trzecie – odsłonić różnorodność narzędzi, których w mowie będziemy potrzebowali i używali. Co więcej, wygłoszenie tej samej mowy pozwala nam monitorować jakość postępów. Jeżeli dla każdego projektu wygłaszasz inną mowę, w jaki sposób stwierdzić, czy przygotowałeś się lepiej? Jak sprawdzić pracę ze słowem, powtarzalność dobrych elementów przemawiania, usunięcie nieskutecznych, jeśli nie mamy tej samej mowy? Jak sprawdzić, czy potrafimy poprawić mowę? Dodatkowo użycie jednej i tej samej mowy eliminuje konieczność pisania w dwa tygodnie sześciu mów. Czy to jest fair? Jak najbardziej!
  2. Używaj różnych podręczników. Nikt nie powiedział, że pierwsze dziesięć mów musi być z podręcznika CC. Co więcej, TMI tylko sugeruje, żeby pierwsze przejście przez CC było w kolejności, jako dające najwięcej benefitów osobom, które dopiero zaczynają przygodę z przemawianiem. Ale jeśli chcesz szybko zrobić 6 mów przed konkursem, użyj podręczników zaawansowanych – ja używałem ich przed konkursem mów humorystycznych, żeby poćwiczyć mowę na konkurs, bo nie chciało mi się akurat rozpoczynać kolejnego CC. W tej chwili „robię” trzecie CC i na razie nie mam potrzeby używania tej metody, ale na początku mojej przygody z Toastmasters tak właśnie robiłem.
  3. Używaj wielu ścieżek jednocześnie. Nikt nie powiedział, że nie możesz mieć otwartego jednocześnie CC, ACB i ACS (ścieżki edukacyjne Toastmasters, podstawowa i dwie zaawansowane). Dlaczego tak? W punkcie nr 5 znajdziesz dokładne wyjaśnienie tej metody, ale na początek uzgodnij z VP EDU, że chcesz zacząć CC, ACB i, być może, ACS jednocześnie. W ten sposób będziesz miał 3 ścieżki dostępne w dowolnym momencie. Jakim momencie?
  4. Mów w innych klubach. Ta opcja jest optymalna, jeśli w mieście jest więcej niż jeden klub Toastmasters. Nawet, jeśli jest w innym języku, nie powinno być większych problemów z zaproszeniem się na mowę gościnną we własnym (konkursowym) języku, zwłaszcza jeśli w tym klubie notorycznie brakuje mówców. W przeciwnym wypadku możesz mieć problemy, ale po to jeteśmy Toastmasterami, żeby się dogadywać, komunikować, perswadować etc. A jeśli to nie daje rezultatów, to
  5. Mów poza klubem. Każda okazja jest dobra, brak okazji tez jest dobry. Jedynym wymaganiem jest obecność innego Toastmastera, który da Ci pisemną i ustną ewaluację. Ot i sekret, o którym wielu z nas nie wie. Ta metoda jest rewelacyjna w połączeniu z punktem nr 3 powyżej, bo pozwala dać 2 mowy z każdej ścieżki poza klubem. Możesz więc wygłosić pierwsze sześć mów całkowicie poza klubem, czego nie polecam, ale spełnia to formalne założenia Toastmasters. Dlaczego nie polecam? Jeśli wygłaszasz tę mowę sześć razy, w zaciszu domu, przed kolegą czy koleżanką z klubu, dostając ewalujację za każdym razem i za każdym razem „robiąc” inny projekt, proces uczenia się jest baaaaaaaaaaaardzo „wypłaszczony”. Jeżeli na każdą mowę poza klubem wygłosisz dwie mowy w klubie, dostając nie jedną, ale czterdzieści i jedną ewaluacji, już wygląda to zupełnie inaczej. Tak zupełnie przy okazji – z mniej więcej stu mów podręcznikowych, ponad 50 wygłosiłem w klubach, koło 10 – na TLI, reszta to konkursy (20+) i mowy poza klubami. Mam zwyczaj zapraszać kogoś z Toastmasters na konferencje i zaliczać moje wystąpienia do projektów zaawansowanych. Można? Na pewno można!
  6. Pracuj z informacją zwrotną. Zrobiłem kilka szkoleń o tym, jak pracować z feedbackiem w Toastmasters. Najbardziej aktualne, pożyteczne i skuteczne wydają się dwie rady. Po pierwsze, analizuj feedback pod kątem trendów – uwag, które pojawiają się w największej ilości i najbardziej wpływają na odbiór przez widownię. Jeżeli w trakcie Twojej mowy kilka osób zauważy (i będzie im to przeszkadzało), że co chwila mówisz „tak naprawdę”, albo stoisz nieruchomo, albo brakuje Ci kontaktu wzrokowego – warto wpisać temat na listę priorytetów. Po drugie, warto to monitorować w przekroju kilku mów. Poproś kilka osób, żeby w trakcie następnych 2-3 mów zwracały szczególną uwagę na ten element prezentacji i popracuj nad jego zmianą. Wybierz maksymalnie trzy takie elementy, te najbardziej przeszkadzające i kiedy już się z nimi uporasz, zaplanuj powrót do monitorowania za kolejne 10 mów, ot tak, żeby sprawdzić, czy stare nawyczki nie wróciły.

Jak wyglądałby mój plan, gdybym miał zaczynać? W Poznaniu mamy dwa kluby, Toastmasters Poznań i Verbal Victory (eng.), zależy mi na konkursie po polsku. W poniedziałek idę do VV, wygłaszam CC#2. Po polsku, pozwolą, spokojnie…We wtorek pracuję nad feedbackiem, żeby w środę wygłosić CC#3 w Toastmasters Poznań. Czwartek wolny, w piątek robię CC#6 podczas imprezki ze znajomymi, na której zupełnie przypadkiem jest koleżanka z VV. Przy okazji CC#6, Vocal Variety, wywołuje furorę na imprezce i sześć osób deklaruje chęć przystąpienia do Toastmasters.

W kolejny poniedziałek kolejne spotkanie VV – i CC#5, mowa ciała. Tam są sami angielskojęzyczni, ja mówię po polsku, to projekt jest dobrany idealnie. Wtorek – spotkanie pozaklubowe i podręcznik zaawansowany, Speaking to Inform, SI#1, The Speech To Inform. Środa, jeśli się uda, TM Poznań i kolejne CC, tym razem CC#4. Jeśli się nie uda, biegnę do któregoś z klubów prospektowych albo wybieram kolejny projekt ze Speaking to Inform.

Ciach. Od poniedziałku do kolejnej środy 6 mów. Praca z informacją zwrotną. Mowy poza klubem. Dwie różne ścieżki (CC i ACB). 2 albo 3 kluby odwiedzone. Można? Można. Warto? Warto.

A jeśli masz 22 tygodnie, żeby spokojnie i pełnowartościowo zrobić CC i klubową część CL, zapraszam tutaj: Plik z rozpisanymi projektami CC i CL

 

 

 

Leave a Reply